Tym razem bez skandalu

Echo Dnia, 24 lipca 1988 roku Tym razem bez skandalu Wybory Miss Polonia’88

Opadły emocje, zelżały napięte do granic wytrzymałości nerwy 15 kandydatek, dzięki telewizji cała Polska już wie – Miss Polonia’88 została 20-letnia studentka Instytutu Kultury Fizycznej Uniwersytetu Szczecińskiego – Joanna Gapińska – urocza szatynka o długich włosach, zielonych oczach i powłóczystym spojrzeniu. Werdykt jury, oczekiwany z niecierpliwością nie tylko przez pretendentki do miana najpiękniejszej Polki Anno Domini 1988, zapadł w głosowaniu tajnym 11 członków jury.

Tym razem w finale konkursu nie dopatrzono się żadnego skandaliku, który towarzyszył dotąd wyborom najpiękniejszej. Chociaż kto wie…

Jeszcze przed koncertem w Operze Leśnej w Sopocie, ogłoszonym na godz. 20, w sobotę 16 lipca, w prasie ukazało się oświadczenie Polskiej Agencji Prasowej, że nie będzie ona relacjonować przebiegu i nie poda wyników wyborów ze względów… finansowych. Organizatorzy koncertu zażyczyli sobie bowiem po 6 tysięcy złotych od każdego akredytowanego przy imprezie dziennikarza. Jak to – zapytywała PAP.

Na całym świecie tak jest, że za reklamę się płaci, a tutaj za popularyzację konkursu, koncertu finałowego trzeba płacić organizatorom? Kto to słyszał?

Sprawę wyjaśniono podczas konferencji prasowej w hotelu „Gdynia”, w którym ulokowano kandydatki do tytułu Miss Polonia’88. Głównego organizatora koncertu finałowego – Agencję „Kontrakt” – reprezentował zastępca szefa, Grzegorz Furgo, który tak tłumaczył fakt płacenia za akredytację: – Jest zasadą, że przy imprezie o dużym znaczeniu publicznym akredytuje się dziennikarzy i akredytacje te są płatne. Tak było dotychczas podczas finałów wyborów najpiękniejszej Polki, tak jest również w bieżącym roku. W ramach tej akredytacji dziennikarze otrzymują kolorowy folder ze zdjęciami kandydatek, bilet wstępu na imprezę (w cenie 2600 zł) oaz korzystają z przejazdu autokarem z hotelu „Gdynia” do Opery Leśnej i z powrotem. W tym roku zgłosiło się około 150 chętnych dziennikarzy i fotoreporterów, wydano zaś 90 akredytacji…

Zdaniem dyrektora Furgo, wszystko jest zatem w porządku. Naszym zaś – nie bardzo. Po pierwsze folder kosztował tylko 500 złotych, więc jeśli doda się cenę biletu, to wychodzi 3100 zł, a nie 6000, po drugie akredytowano nie tylko dziennikarzy, ale praktycznie każdego, kto chciał i wcześniej wystąpił o akredytację, po trzecie organizatorzy mogli się postarać o to, aby osoby akredytowane z jednego regionu mogły siedzieć w Operze Leśnej obok siebie. Tymczasem, np. ekipę kielecką z „Alma-Artu” rozrzucono po całym amfiteatrze…

Aferalny posmak miało również ustalenie składu jury na tegorocznym finale. Propozycję Biura Miss Polonia, zgłoszone przez jego dyrektora, Jerzego Chmielewskiego, zostały odrzucone przez… przewodniczącego Stowarzyszenia Przyjaciół „Expressu Wieczornego” oraz naczelnego redaktora tej popołudniówki, którzy ogłosili skład nowego jury. Weszli do niego: Stanisław Włodarski, Jerzy Bończak, Andrzej Antosiewicz, Krzysztof Cwynar, Nina Gocławska, Grażyna Hasse, Nina Terentiew, Jerzy Michalski, Marian Najmowicz, Małgorzata Potocka i Marek Piwowski. Za kulisami mówiło się, że nie jest to skład optymalny. Co ma do powiedzenia na temat kobiet np. Krzysztof Cwynar?

Dodajmy, że wiele znanych postaci w świecie kultury odrzuciło propozycję pracy w jury. Należeli do nich m. in. Krzysztof Teodor Toeplitz i Jerzy Gruza. Do jury nie wszedł m.in. znany rewolwerowiec dziennikarski – Janusz Atlas (szef jury półfinale konkursu w Olsztynie), któremu za to powierzono funkcję rzecznika prasowego imprezy.
Przyjął to zadanie z ochotą, bo – jak sam oświadczył w telewizji – „woli trzymać dziennikarzy za mordę” niż oceniać subtelną urodę dziewcząt. Panu Atlasowi udało się to zresztą bardzo dobrze. Dość powiedzieć, że konferencja prasowa po zakończeniu koncertu w Operze Leśnej z nowo wybranymi Misskami trwała… 9 minut. Rzecznik prasowy najpierw nakrzyczał na fotoreporterów, potem przerwał rozmowę z laureatkami konkursu („to nie jest wywiad!”), by w końcu podziękować dziennikarzom z powodu… braku pytań. Tak mu się zapewne spieszyło na bal w hotelu „Gdynia”.

Sokoro mowa o balu, to powiedzmy sobie szczerze była to impreza drenażowa, na którą mógł sobie pozwolić nie byle kto. Wstęp – 20 tysięcy złotych, za które szczęśliwiec, któremu udało się wykupić bilet wstępu, otrzymywał niewielką zakąskę do napojów np. wyskokowych, które musiał zamówić już dodatkowo. Pół litra ‘wyborowej” kosztuje w Night Clubie hotelu „zaledwie” 5,5 tys. Złotych. Mimo tych bulwersujących kosztów, chętnych na bal nie brakowało i za kartę wstępu na „czarnym rynku” płaciło się 30 tysięcy złotych. Czego się jednak nie robi, by zatańczyć z najpiękniejszą Polką…

Koncert finałowy trwał prawie cztery godziny. Poprzedziła go próba generalna w piątek, która trwała od godz. 20 wieczorem do godziny… 4 nad ranem.
Reżyser – Marek Wilewski był nieubłagany, powtarzał niektóre wydarzenia na scenie do znudzenia, kandydatki do miana Miss padały ze zmęczenia i chwilami zasypiały za kulisami opery. A przecież wcześniej przez dwa tygodnie trenowały (pod kierunkiem Janusza Dąbrowskiego) na specjalnym zgrupowaniu. Mimo to jeszcze w piątek sporo układów się „sypało”. Na sobotnim koncercie finałowym także. Oto podczas występu Jiri Korna (z plejbeku), w pewnym momencie „nawaliła” aparatura. Musieli tę „dziurę” załatać prowadzący imprezę – Krzysztof Materna i Wojciech Mann. Z właściwą sobie swadą i wdziękiem kazali publiczności… machać do kamery i pozdrawiać rodziny… Tak też można.

Program koncertu widzieliście państwo sami w telewizji. Zdanie niżej podpisanego takiej „chały” dawno nie oglądaliśmy. Impreza tej rangi i za te pieniądze mogłaby otrzymać znacznie lepszą oprawę artystyczną. Trzeba jednak pochwalić scenografię autorstwa Łucji i Bruna Sobczaków oraz choreografię Janusza Dąbrowskiego, choć wielu widzów uważało, że liczba tanecznych wyjść na scenę zmęczyłaby zawodowe tancerki, a cóż dopiero amatorki. Wywiązały się one ze swego zadania na miarę swoich, tanecznych możliwości. A pani Julii Morley, dyrektorki Miss World, podobały się te występy. Podczas konferencji prasowej z Miss Świata – Ullą Weigerstorfer, pani Julia oświadczyła, że widowiska, gdzie tak pięknie łączono muzykę rozrywkową z poważną jeszcze nie widziała. Może pani dyrektor rzeczywiście uczestniczy tylko w imprezach związanych z wyborami najpiękniejszych kobiet świata…?

Pobyt pani dyrektor i panującej obecnie Miss World z Austrii kosztował organizatorów… milion złotych. Ale te wydatki ponoć się opłacają. J. Morley m.in. pośredniczy w załatwianiu w Anglii skomplikowanych operacji polskim dzieciom specjalnej troski. Poza tym dobrze mieć kogoś zaprzyjaźnionego w tym konkursie…

Nasz udział w wyborach – po raz pierwszy (konkursy reaktywowano w 1983 r.) w finale wystąpiły aż trzy przedstawicielki naszego regionu: Irena Załęcka z Radomia oraz Katarzyna Siudak i Mirosława Kufka z Kielc. Nie ukrywamy, że pokładaliśmy duże nadzieje zwłaszcza w występach pani Miry. Jej uroda, zgrabna sylwetka, wdzięk pozwalały mieć nadzieję, że wejdzie do ścisłego finału, czyli pierwszej piątki. Pani Mirosława była jedną z faworytek – zdaniem wielu dziennikarzy z Wybrzeża, duże szanse dawała jej także Monik Nowosadko. Zastukały nam – kielczankom, obecnym na koncercie, mocniej serca, kiedy Mira znalazła się w dziesiątce kandydatek do miana najpiękniejszej. Ale kolejny werdykt jury przerwał nasza emocje – kandydatka z Kielecczyzny nie znalazła ponownego uznania w oczach jury i nie weszła do ścisłego finału. Szkoda…

Kim są nowo mianowane piękności?

Miss Polonia’88 – Joanna Gapińska ze Szczecina jest studentką Instytutu Kultury Fizycznej Uniwersytetu Szczecińskiego, ma 20 lat, jej wymiary: 170 cm wzrostu, 90 cm w biuście, 58 w talii i 88 cm w biodrach. Przez 9 lat uprawiała gimnastykę artystyczną w „Pogoni” Szczecin, lubi muzykę, taniec i sport.

I Wicemiss Róża Gołasiewicz z Gdańska – 173 90/58/90 studiuje na Uniwersytecie Gdańskim, od czterech lat tańczy w zespole, lubi… wędkować, choć nie posiada karty wędkarskiej,w związku z czym Krzysztof Materna nazwał ją kłusowniczką z Gdańska.

II Wicemiss – Iwona Bukowska z Bielska-Białej – 175 93/63/93 – słuchaczka Studium Nauczycielskiego, lubi muzykę, wycieczki w góry.

III Wicemiss – Bożena Brożyna z Łodzi – 175 87/64/96 – jest nauczycielka muzyki w szkole podstawowej i modelką łódzkiej „Telimeny”. Lubi śpiewać solo, uprawia gimnastykę artystyczną.

IV Wicemiss – Elżbieta Lebioda z Warszawy – 177 86/65/94 – absolwentka Studium Poligraficznego, pracuje w Wydawnictwach SGPiS w stolicy jako red. Techniczny. Lubi podróżować, gra na pianinie, lubi prowadzić samochód.

Podczas krótkiej konferencji prasowej po otrzymaniu korony najpiękniejszej Polki, Joanna Gapińska powiedziała dziennikarzom:

– Moją faworytką tegorocznego konkursu była Róża Gołasiewicz. Nie spodziewałam się, że tytuł przypadnie właśnie mnie. Jestem bardzo wzruszona (w oczach łzy). Moje plany na przyszłość? – Będą ściśle związane z tym, co każą mi robić organizatorzy. Wiem, że nie będzie to łatwe. Czy liczę na sukcesy zagraniczne? – Po tym, co osiągnęła Monika Nowosadko trudno marzyć o czymś lepszym…

Monika również uczestniczyła w konferencji, oto jej wypowiedź:

– Żal mi się rozstawać z koroną, cały ten rok pełen był niesamowitych przeżyć. Z drugiej strony życie stanie się wreszcie spokojniejsze. Cieszę się, że wygrała Joanna, stawiałam na nia i Różę. Moje typy sprawdziły się…

Skończyły się emocje związane z wyborami Miss Polonia’88. Ale przecież nie na długo, na początku przyszłego roku (luty – marzec) rozpoczną się eliminacje do kolejnej edycji konkursu. Już dziś zachęcamy dziewczęta do udziału w nim. Może za rok w finale także znajdą się przedstawicielki z naszego regionu?

JERZY KOSOWSKI

P.S. Na początku przyszłego tygodnia w kioskach „Ruchu” będzie można nabyć dodatek specjalny do „Echa Dnia”, w którym na 8 stronach zamieścimy wiele interesujących zdjęć z finału konkursu Miss Polonia’88 oraz pleneru dla fotoreporterów. Ponadto – wiele ciekawostek, zakulisowych ploteczek, wywiadów itp. Zachęcamy do kupna tego interesującego wydawnictwa.

Tagi: