Punktowanie

„Sztandar Młodych” Warszawa, 05 sierpnia 1987 roku Punktowanie

Emocje wywołane finałem konkursu Miss Polonia’87 nie ustały wraz z wybraniem najpiękniejszych Polek. Wręcz przeciwnie. Nasilają się teraz w związku z rozprzestrzeniającą się plotką o manipulowaniu punktami czy wręcz sfałszowaniu wyników.

Jakieś fatum ciąży chyba na tym konkursie, bo co roku wybucha afera. A to pretensje mają odrzucone w eliminacjach, to znów była Miss, innym razem niedopuszczone do finału kandydatki.

W tym roku postawiono organizatorom zarzut arbitralnego ustalania wyników. Widocznie wyłonienie najpiękniejszej Polki tak rozpala zbiorową wyobraźnię, że każdy werdykt jury powoduje spory. Uroda kobiet wymyka się jednak precyzyjnym kryterium. Co człowiek to gust, a w rywalizacji ktoś musi przegrywać. Oczywiste jest także to, że Miss Polonia może być tylko jedna. Gorzej, że z imprezy, która powinna być zabawą dla uczestniczek i rozrywką dla publiczności, zrobił się wyścig po nagrody. Fakt, milionowej wartości. A tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze nie ma miejsca na zabawę, tam też ludzie doszukują się malwersacji, kombinacji itp.

Jak więc było naprawdę w czasie tegorocznego konkursu. Jak przebiegało głosowanie. Niestety, wszystkich jurorów nie można zastać w domu czy w pracy, by szczegółowo odtworzyć przebieg posiedzenia jury. Trudno. Wakacje. Kilku jurorów jest jednak na miejscu i mówią:

BOGDAN ŁAZUKA: To jakieś totalne nieporozumienie. Nie może być mowy o żadnej manipulacji. Przecież gdyby odczytane przez konferansjerów wyniki nie były zgodne z punktacją członków jury, ich odczuciami, zaprotestowaliby od razu w Operze Leśnej. Sam bym to zrobił. Nie wiem skąd wzięła się ta plotka i w jakim celu jest rozpowszechniana.

Dyrektor „Budimexu” GRZEGORZ TUDEREK: Wybory i końcowe głosowanie odbyły się zgodnie z regulaminem, który jurorzy otrzymali wcześniej i mogli się z nim zapoznać. Wszystkie dziewczyny były piękne, ale trzeba pamiętać, że każdy ma swój ulubiony typ urody. Ja na przykład głosowałem na 12 – Joannę Śledzicką, ale Monika Nowosadko uzyskała większą ilość punktów. Nie jest też prawdą, że nie było protokołu. Podsumowane wyniki podpisali przewodniczący jury, sekretarz i protokólant. Widziałem to.

MAREK PIWOWSKI: Prawdą jest, że werdykt po podsumowaniu wyników nie został przez sekretarza odczytany, ale był zgodny z tym jak głosowaliśmy. Być może zaufanie publiczności podważył fakt, iż nikt z nas, jurorów, nie był obecny na scenie w trakcie jego odczytywania? Nie wyobrażam sobie jednak, że ktokolwiek mógłby odważyć się na jakąkolwiek manipulację.

Inny juror pragnący zachować anonimowość (do końca) powiedział: Myślę, że zastrzeżenia może budzić ten punkt regulaminu, który mówi, że wyłonienie w ostatnim głosowaniu piątki finalistek, w przypadku gdy nie ma remisów, jest ostatecznym werdyktem. Tak było w tym roku. Dlatego jury nie rozdzielało już tytułów, stało się to niejako automatycznie. Być może z tego zrodziła się plotka, że wyborami manipulowano.
WIESŁAW DOŁĘGOWSKI

Tagi: