100 zajęć Miss

Express Ilustrowany Łódź, 13-15 listopada 1987 roku

Rozmawiamy z Joanną Śledzicką Miss Ziemi Łódzkiej, pierwszą wicemiss Polonia’87.

– Ledwie wróciłaś z Bułgarii i już znowu pakujesz walizki. Dokąd wybierasz się tym razem?

– Lecę do Stanów Zjednoczonych. Wyprawa za ocean to jedna z nagród konkursu Miss Polonia. Bardzo wiele sobie po niej obiecuję. Zjeździłam już niemal całą Europę, ale w Ameryce jeszcze nie byłam.

– Czy będziesz tam pracować jako modelka?

– Szczegółów jeszcze nie znam, niczego nie wykluczam. Najważniejsza dla mnie jest jednak umowa z „Budimexem”. Dla tej centrali pracowałam w plenerach kilku krajów, odwiedziłam wiele budów, a fotografuje mnie Zbigniew Furman.

– Modelka na tle budów – czy to najlepszy pomysł?

– Wszystko zależy od tego jak się go realizuje. Rzeczywiście jest to zupełnie inny rodzaj pracy, wymagający ode mnie nowych umiejętności niż pozowanie w atelier, Poza wszystkim jest to kolejne ciekawe doświadczenie.

– Czy eksporterzy naszego budownictwa będą mieli dla ciebie jeszcze inne propozycje?

– Mam nadzieję na stała współpracę, której następnym etapem będą zdjęcia reklamowe w Związku Radzieckim, m. in. W Kijowie i Moskwie.

– Zmieńmy branże. Zapowiadałaś Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni, poznałaś wiele ciekawych osób. Czy to w jakiś sposób będzie owocowało?

– może. Na razie zaproponowano mi próbne zdjęcia do filmu „Dziewczyna z Mazur” Jerzego Passendorfera. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

– Jak godzisz masę nowych zajęć ze studiami?

– Niestety, coraz trudniej. Właśnie z tego względu złożyłam podanie o roczny urlop dziekański. Przecież przede mną kolejne wyjazdy.

– Do USA lecisz sama?

– Tak, dam sobie radę bez pana Chmielewskiego. I przywiozę mu gumę do żucia…

– Słyszałem, że chciałaś zgłosić szefa biura Miss Polonia do konkursu na najgorzej ubranego mężczyznę PRL…

– Ale się rozmyśliłam, bo już ma i tak dużo reklamy.

– Skoro „Przegląd Tygodniowy” zaprosił cię do jury konkursu na najgorzej ubranego mężczyznę, musisz być w tej dziedzinie niezłym autorytetem.

– Pochwalę się, że jedno z fachowych pism poświęconych m. in. modzie zaproponowało mi współpracę. Będę projektować i pokazywać się na zdjęciach w moich ciuchach.

– Zaskakujesz mnie ciągle nowymi zajęciami. Skąd się biorą propozycje.

– Oglądałam „Grand Prix” w ubiegłym roku i teraz naprawdę, żałowałam, że nie mogę przyjść do Teatru Muzycznego. Kulturyści na scenie to moja pasja. Inna rzecz, że nigdy nie marzyłam, żeby takiego umięśnionego pana dotykać lub upodobnić się do dziewcząt stojących w zawodach kulturystycznych na podium.

– Tobie wystarcza zwykła gimnastyka?

– Żeby utrzymać się w formie – tak. Ale dla większego relaksu chcę spróbować tenisa. Podobno to bardzo uspokaja.

_ Ostatnio brałaś udział w zawodach skuterów wodnych. Znowu szukasz czegoś innego. Kiedy się ustatkujesz?

– Na to mam czas jeszcze bardzo dużo czasu.

– Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w każdym ze stu twoich zajęć. Rozmawiał JULIAN BECK

Tagi: