Spaghetti dla królowej

Kurier Polski Warszawa, 18 lipca 1988 roku

Najlepszy był chyba cocktail z krewetek. Bywalcy twierdzili, że danie to, podane na balu koronacyjnym w hotelu „Gdynia” nie ustępowało krewetkowym specjałom z krajów bogatego Południa. Kurier nie mający tak wyrafinowanego smaku może natomiast stwierdzić, że wiele panienek z kraju biednej Północy, szalejących tej nocy na parkiecie, również nie ustępowało dziewczętom z finałowej 15.

Nie znaczy to bynajmniej, że czołówka naszej urody wypadła blado. Choć niektóre kandydatki wyglądały lepiej wiosną, zanim poddali je obróbce spece od fryzur i makijażów, i nim odziano je w okropne, pseudokąpielowe kostiumy, to jednak było na co popatrzeć.

Sprzyjał temu atrakcyjny, utaneczniony show, którego niewątpliwą atrakcją byli dwaj panowie M – dżentelmeni o niesłychanej wręcz vis comica. Triumfatorka, Joanna Gapińska ze Szczecina (tak naprawdę to wiadomo tylko, że ma 20 lat, ponieważ biuro Miss Polonia nie jest zgodne co do pozostałych wskaźników) studentka lubiąca pizzę i spaghetti, była od początku faworytką i nawet publiczność, żywiołowo dopingująca I wicemiss, 24-letnią gdańszczankę Różę Gołasiewicz zgodnie uznała ten wybór.

jeszcze dzień wcześniej można było jednak mieć obawy, czy sobotni finał wypadnie dobrze. Kurier, znany od lat z sympatii do tej imprezy, z troską obserwował próbę generalną, zaś reżysera wołającego: No gdzie?! Na swoje miejsce! Trzymajcie odstęp! CO PAN ROBI?!!! nie rozśmieszyli nawet dwaj panowie M pragnący opowiedzieć, jak to spotyka się łysy, Ruski i Hitler. Ale jak widać, stara prawda, że im gorzej na próbie generalnej tym lepiej na premierze dalej obowiązuje.

Niepoprawni tropiciele afer z żalem zaś wspominali rok ubiegły, gdyż tym razem doszło tylko do drobnej kontrowersji w sprawie jury: „Wcześniejsza propozycja przygotowana przez biuro MP została odrzucona przez szefów Stowarzyszenia Przyjaciół Expressu Wieczornego, którzy sami ustalili skład. Mało kto np. zna ten konkurs tak jak ja, ale uznano widocznie, że nie są to odpowiednie kwalifikacje na jurora” – mówi J. Chmielewski, szef biura MP. Przedstawiciel Centralnej Komisji Wyborczej Miss Polonia (bo jest i taka funkcja), E. Burchard wyjaśnił, że ten skład gwarantuje jednak słuszny wybór: „Jest to, zgodnie z  zasadą 3 „n”, jury Niezależne, Niezawisłe i Niezamknięte”.

Tak więc, wszystko byłoby już całkiem dobrze, gdyby…

Marek Piwowski, juror: „Żeby jeszcze nie łapali mnie za rękaw różni faceci i nie mówili – panie, głosujpan koniecznie na numer (…)”.

Obrażony Kotek (tak część jurorów nazwała jedną z finalistek pełną wielkiego wdzięku): „Zeby jeszcze te kostiumy nie były takie zabudowane, Nie muszą odsłaniać kości biodrowej, ale niech chociaż trochę wysmuklają”.

Grażyna Hase, jurorka: „Żeby jeszcze były lepiej ubrane, umalowane i uczesane. Żeby jurorzy nie byli petentami, wobec pełnych samozadowolenia organizatorów – np. nie znaleziono na czas pokojów dla rewelersów z Ateneum, nie wysłano po mnie, mimo obietnicy, samochodu na lotnisko, nie powitano obecnej na konkursie Miss Norwegii”.

Dodajmy od siebie: żeby jeszcze akredytacje nie były tak horrendalnie drogie (co wywołało protest PAP), żeby nie podawano, że 7 wycofała się z przyczyn regulaminowych, podczas gdy w istocie były bardzo ważne sprawy rodzinne. Oczywiście, wszystko to są usterki do usunięcia – jeżeli będzie okazja. J. Chmielewski powiedział bowiem: „Kłopoty organizacyjne i koszty stale rosną. Niewykluczone, że ta impreza może się kiedyś samoistnie zakończyć”. (ad)

Tagi: